Biedronka idzie po Carrefoura. Strategiczny ruch, który zmieni rynek handlu w Polsce
Biedronka chce przejąć nawet 500 sklepów franczyzowych Carrefour w Polsce. To ruch, który nie tylko może zmienić model biznesowy największej sieci handlowej w Polsce, ale i układ sił w krajowym handlu. Ten sygnał warto traktować nie tylko jako próbę ucieczki z „pułapki” formatu dyskontowego, ale poszukiwanie nowych, lżejszych pod względem nakładów inwestycyjnych modeli wzrostu dla giganta handlu?
Biedronka patrzy na Carrefour. Skąd ten ruch?
Pod koniec marca br. pojawiły się informacje, że Biedronka analizuje możliwość przejęcia części franczyzowego biznesu Carrefour w Polsce. Chodzi o około 500 sklepów działających w różnych formatach – od supermarketów po małe sklepy convenience.
– Chciałbym, aby Biedronka stała się rozwiązaniem dla trudnej sytuacji Carrefoura na polskim rynku. Interesuje nas obszar franczyzy. Analizujemy i rozważamy taką sytuację. Moim zdaniem byłoby bardzo dobre dla polskiego rynku i polskiego konsumenta – stwierdził Luis Araujo, CEO Biedronki.
To potencjalnie przełomowy moment. Biedronka, która zbudowała swoją pozycję na średniej wielkości, wystandaryzowanych sklepach dyskontowych, rozważa wejście w segment, który do tej pory był poza jej głównym modelem operacyjnym.
Luis Araújo, szef sieci, wskazywał w ostatnich wypowiedziach, że firma „zawsze analizuje możliwości rozwoju, które przynoszą wartość i są spójne ze strategią”. W praktyce oznacza to jedno – Biedronka szuka nowych dróg wzrostu w sytuacji gdy obecna sieć sklepów ma coraz większy problem z kanalizacją sprzedaży.
Rynek się nasyca. Biedronka szuka nowego paliwa
Dziś Biedronka na koniec 2025 r. miała 3882 sklepy, a w tym roku przekroczy granicę 4000 placówek w Polsce. To skala, która jeszcze kilka lat temu była nie do wyobrażenia. Jednak tak duża liczba placówek zaczyna działać jak miecz obosieczny.
Z jednej strony daje przewagę kosztową i logistyczną, z drugiej prowadzi do coraz większej kanibalizacji sprzedaży między własnymi sklepami. W wielu lokalizacjach sieć praktycznie „konkuruje sama ze sobą”.
Dodatkowo rynek dyskontów w Polsce jest już bardzo mocno zagospodarowany. Ekspansja poprzez kolejne duże sklepy staje się coraz trudniejsza – zarówno ze względu na dostępność lokalizacji, jak i rosnące koszty inwestycji. W sytuacji gdy Lidl chce w najbliższych latach otworzyć nawet 500 kolejnych sklepów, Aldi ok. 600, Dino nawet 1500, a Netto do 2028 r. ok 300 palcówek, spółka Jeronimo Martins, do której należy Biedronka, musi szukać rozwiązań, które pozwolą jej być jeszcze bliżej klienta niż dotychczas.
Rozwój Biedronki spowolni ze 180 placówek netto w 2025 r. do 120 w roku 2026 r. To oczywiście nadal bardzo dużo, ale można założyć że w kolejnych latach liczba otwarć będzie delikatnie, ale systematycznie spadała. Biedronka ma coraz mniej białych plam do zagospodarowania. Jednocześnie firma zasygnalizowała, że chce wyremontować więcej placówek handlowych niż rok wcześniej, co pozwoli na wzrost sprzedaży z mkw. i zwiększenie liczby klientów.
Motory wzrostu Biedronki na kolejne lata
Innymi pomysłami na wzrost jest rozwój na rynkach zagranicznych (dzisiaj Słowacja, a w przyszłości Rumunia, Bułgaria, Ukraina czy Czechy, a w przypadku Hebe nawet Niemcy), rozwój oferty (rozwój marek własnych, tworzenie i rozwój nowych kategorii), wejście w nowe, mniejsze formaty handlowe, a także dalszy rozwój e-grocery. Obecnie operator współpracuje w ramach dostaw zamówień internetowych z firmami Glovo i Uber Eats.