Wojna na Bliskim Wschodzie a ceny żywności w Polsce. Czy grozi nam drożyzna w sklepach?
Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej dynamiczna, co budzi uzasadnione obawy o stabilność cen w polskich sklepach. Choć ostatnie miesiące przyniosły pewną stabilizację – w lutym 2026 roku codzienne zakupy podrożały średnio o 3,8% rok do roku. Zdaniem ekspertów, jeśli wzrosty cen energii i paliw utrzymają się przez kolejne miesiące, to może dojść do wyraźnego przyspieszenia dynamiki wzrostów cen w sklepach, szczególnie chemii gospodarczej, pieczywa i żywności przetworzonej.
Wojna na Bliskim Wschodzie a ceny żywności
Bezpośredni wpływ konfliktu na polski rynek objawia się przede wszystkim poprzez ceny surowców energetycznych. Eksperci wskazują, że paliwo jest kluczowym kosztem w logistyce, transporcie i produkcji żywności. Już w ciągu pierwszych 10 dni konfliktu ceny benzyny na polskich stacjach wzrosły o 10%, a oleju napędowego aż o 17%.
W ostatnim czasie widzimy już kilkudziesięcioprocentowe wzrosty notowań niektórych paliw energetycznych, co bardzo szybko przekłada się na ceny benzyny, oleju napędowego i gazu. To ma istotny potencjał rozlania się na pozostałe kategorie cenowe, ponieważ paliwo jest kluczowym kosztem w logistyce, transporcie i produkcji. W efekcie po pewnym czasie presja kosztowa może pojawić się także w cenach wielu produktów w sklepach.
Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito
Choć rafinerie przerabiają jeszcze surowiec kupiony wcześniej po niższych cenach, dystrybutorzy już teraz zabezpieczają swoje marże, wyceniając przyszłe, droższe dostawy. Na ten moment dr Michał Pronobis z Uniwersytetu WSB Merito szacuje, że sam wzrost cen paliw może podnieść „szeroką” inflację o około 0,5 p.p. już w marcu.
Rafinerie jeszcze przez kilka tygodni będą przerabiać ropę kupioną po starych, niższych cenach. Jednak dystrybutorzy już teraz wyceniają przyszłe dostawy nowych kontraktów i zabezpieczają swoje marże z wyprzedzeniem. Mechanizm jest stosunkowo prosty. Stacja benzynowa podnosi cenę dziś, bo jutro będzie musiała kupić droższy surowiec, nawet jeśli w jej zbiornikach wciąż jest ropa z zeszłotygodniowych, tańszych dostaw. W gruncie rzeczy to standardowe zabezpieczanie kosztów przyszłych zakupów. Tylko rachunek za tę ostrożność płaci kierowca tankujący już teraz.
Dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito
Które produkty zdrożeją przez wojnę na Bliskim Wschodzie?
Jeśli wysokie ceny energii i paliw utrzymają się w kolejnych miesiącach, konsumenci muszą liczyć się z podwyżkami w konkretnych kategoriach. Według ekspertów najbardziej narażone na wzrosty są produkty silnie zależne od transportu i energii, w tym:
- pieczywo,
- żywność przetworzona,
- produkty importowane,
- chemia gospodarcza.
Czy Wielkanoc będzie rekordowo droga?
Mimo napiętej sytuacji, eksperci uspokajają w kwestii najbliższych tygodni. Proces przenoszenia kosztów produkcji i transportu na handel detaliczny trwa zazwyczaj od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy. Z tego powodu nie przewiduje się gwałtownych skoków cen przed samą Wielkanocą.
Robert Biegaj z Shopfully Poland zauważa jednak, że gdyby presja kosztowa nie ustąpiła, świąteczne podwyżki w wybranych kategoriach mogłyby wynieść od 5-8%, a w przypadku produktów najbardziej wrażliwych – nawet ok. 10%. Sieci handlowe będą jednak starały się unikać drastycznych ruchów, by nie wystraszyć konsumentów, co oznacza, że silniejszy wzrost cen może nastąpić dopiero w późniejszych okresach
Perspektywy na przyszłość
Dalszy rozwój sytuacji zależy od trwałości napięć geopolitycznych. Jeśli konflikt będzie się przedłużał, grozi nam wtórny impuls inflacyjny. Eksperci doradzają jednak spokój – panika zakupowa jest obecnie nieuzasadniona i mogłaby jedynie niepotrzebnie wywołać dodatkowe szoki cenowe w sklepach
Źródło danych: Analiza oparta na danych z raportu „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, obejmującego badanie ponad 84 tys. cen detalicznych.